Eucharystia źródłem nadziei i świętości
List pasterski Metropolity Lubelskiego na I niedzielę Adwentu 2004 r.

Drodzy, Siostry i Bracia,

W tegoroczny adwent wchodzimy ze świadomością, iż stanowi on czas szczególnej łaski. Przeżywana w Archidiecezji peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej zostawia głęboki duchowy ślad w naszych rodzinach, umacniając poczucie wspólnoty z Bogiem i braćmi. Zachęcony apelem Jana Pawła II, cały Kościół jednoczy się w modlitwie, rozważając rok Eucharystii. We wspólnocie Kościoła Lubelskiego właśnie pierwsza niedziela Adwentu zapoczątkowuje przeżywanie roku Eucharystii. Równocześnie zaś rok 2005 stanowi czas jubileuszu 200-lecia naszej diecezji. Będziemy się wielokrotnie spotykać na ogólnodiecezjalnych uroczystościach, aby uczyć się chrześcijańskiej odpowiedzialności za uobecnianie Chrystusa w kulturze głębokich przemian charakterystycznych dla XXI wieku.

Eucharystyczne źródło nadziei

Znamienny rys papieskiej duchowości stanowi poszukiwanie w Eucharystii najgłębszych źródeł naszej nadziei. Tajemnicy Eucharystii poświęcona była ostatnia encyklika Ecclesia de Eucharistia. Tę samą tematykę podejmie Synod Biskupów całego świata, który będzie obradował w Rzymie w październiku 2005 r. Również w wydanym przed dwoma miesiącami liście apostolskim Mane nobiscum Domine Jan Paweł II przypomina, że łamanie chleba przeżywane razem z Chrystusem przez wędrowców do Emaus wlało nową nadzieję w ich zbolałe, napełnione goryczą serca.

Konieczność konsekwentnego kierowania naszej uwagi w stronę Eucharystii łatwiej zrozumieć, widząc jak wielu naszych bliskich przeżywa życiowe rozczarowanie i zagubienie. Aby umocnić uczniów przed Swym odejściem do Ojca, Chrystus zgromadził ich w tajemnicy Wieczernika. Wówczas, gdy Apostołowie chcieli bronić Mistrza przy pomocy dwóch mieczów (Łk 22:38), Jezus podkreślał w Wieczerniku, iż mocą Kościoła jest Eucharystia i że On sam ukryty pod postaciami chleba pozwala zwyciężyć zło, odbudować nadzieję, przynieść pałanie serca, które wyzwala z lęków (por. Mane nobiscum, p. 1). Wierni stylowi papieskiemu, zechciejmy szukać wyzwolenia z naszych trosk, pamiętając o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii i o tym, że został On z nami, aby stać się życiodajnym pokarmem dla utrudzonych pielgrzymów. Nie należy więc szukać ani współczesnych odpowiedników miecza, ani jakichkolwiek form pobożności, które można by stawiać nad pobożność eucharystyczną.

Niektóre osoby poszukują jednak w opisach objawień prywatnych najbardziej wartościowej modlitwy, która ma skutecznie przeciwdziałać schorzeniom naszej epoki. Należy uszanować ich dobre intencje, duchową gorliwość, pragnienie przeciwdziałania złu. Trzeba jednak również pamiętać, że żadnej ludzkiej modlitwy nie wolno traktować w sposób magiczny jako jedynie stosownej formy pobożności. Gdyby istniały takie modlitwy o nadzwyczajnej skuteczności, Ojciec Święty przypomniałby nam o nich natychmiast. Tymczasem przypomina On niestrudzenie o sile płynącej z Eucharystii. Dlatego też w naszej duchowości nie może stać się ważniejsze od Eucharystii ani nabożeństwo do ulubionego świętego, ani też nadzwyczajna intronizacja. Można stosować te formy modlitwy w osobistej pobożności, nie wolno ich jednak narzucać bliźnim, sugerując, iż są one ważniejsze niż spotkanie z Chrystusem obecnym w Eucharystii. Nie wolno, gdyż byłoby to błędem teologicznym sprzecznym z nauczaniem Kościoła.

Eucharystia źródłem świętości

Optymistyczny znak polskiej pobożności stanowi to, iż w warunkach szybkich przemian ogarniających cały kontynent, wielu naszych bliskich szuka siły w niedzielnej Eucharystii. Duszpasterze polonijni sygnalizują, iż w wielu polskich ośrodkach duszpasterskich na Zachodzie podwoiła się liczba uczestników Mszy świętej w wyniku tego, iż przyjeżdża tam w poszukiwaniu pracy wielu Polaków. Ich zapał zarazem cieszy i zobowiązuje. Zamiast narzekać na zepsutą Europę, ukazujmy styl, w którym Chrystus jest dla nas najważniejszy. Każda niedziela przeżywana po chrześcijańsku niechaj stanie się dniem modlitewnego spotkania z Chrystusem, od którego pochodzi wszelka łaska i wszelkie dobro.

Dzięki przyjmowaniu Eucharystii odpowiadamy na Jezusowe wezwanie „trwajcie we Mnie, a Ja w was” (J 15:4). Aby trwać w Chrystusie, trzeba jednak żyć Ewangelią błogosławieństw i w każdych warunkach dążyć do Ojca, który uświęca nas w Prawdzie (J 17:19). Nakłada to na nas zobowiązania, w których trzeba płacić wysoką cenę wierności Bogu. Niestety, często wśród rodaków wyjeżdżających za granicę w poszukiwaniu pracy powstają nowe niesakramentalne związki. Niektórzy bardzo szybko zapominają o wierności, którą ślubowali pozostającym w kraju współmałżonkom. Chcieliby jakoś połączyć troskę o pozostałą w kraju rodzinę dotkniętą biedą, nowy pozamałżeński związek, który ma koić ból rozłąki oraz wyniesioną z domu praktykę częstej komunii świętej. Połączenie takie nie jest jednak możliwe. Przyjmowanie Eucharystii wymaga szczerej przemiany życia. Nie można go łączyć z zakłamaniem wobec najbliższych, którym ślubowaliśmy wierność, ani też z programowym odejściem od drogi Bożych przykazań. Właściwie przeżywana Eucharystia winna przemieniać całe nasze życie, objawiając w nim piękno Ewangelii błogosławieństw.

Przemianom w kulturze nie zawsze towarzyszy pamięć o tym, iż nasze świątynie stanowią miejsca spotkania z Chrystusem, który przez modlitwę uświęca nas i jednoczy z Ojcem. Coraz częściej pojawiają się przypadki, iż budynki kościelne usiłuje się traktować jako pomieszczania wynajęte w ramach usług w celu zaspokojenia ambicji osób wynajmujących. Jeden z kapłanów, który nie chciał się zgodzić, aby podczas jubileuszowej Mszy świętej śpiewano arie operowe, usłyszał niedawno od jubilatów: „To my płacimy za wynajęcie lokalu i my decydujemy o repertuarze”. Podobne komentarze świadczą, że nawet wśród tych, którzy przychodzą do naszych świątyń, występuje już pogańska umysłowość, w której wszystko można wystawić na sprzedaż. Nie rozumie się wtedy istoty modlitwy, ani roli łaski Bożej, gdyż całe życie bywa ujmowane w kategoriach usług, wynajmu, marketingu.

Aby w roku Eucharystii przeciwdziałać podobnym chorym zjawiskom, potrzeba nam postawy adoracji i głębokiej modlitewnej więzi z Chrystusem ukrytym w postaci chleba. Zaplanujmy więc w naszych parafiach dodatkowe nabożeństwa eucharystyczne. Niechaj grupy apostolskie i młodzieżowe, stowarzyszenia i ruchy katolickie wyrażą swą modlitewną więź z Chrystusem przez przygotowanie w każdej parafii przynajmniej jednego nabożeństwa eucharystycznego w każdym tygodniu. W każdej zaś świątyni w naszej Archidiecezji jeden dzień jubileuszowego roku niech będzie przeżywany jako całodobowa adoracja Najświętszego Sakramentu. Niechaj Wieczernik wrażliwych serc zjednoczy Kościół Lubelski na modlitwie, przy współobecności peregrynującej Matki Kościoła. Ważnym wyrazem jedności pielgrzymującego Kościoła będzie dla nas także Archidiecezjalny Kongres Eucharystyczny. Będziemy w nim uczestniczyć w Lublinie w końcu maja 2005 r. W tym samym czasie przybędą do Lublina relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Ich obecność będzie nam przypominać o tych wszystkich, którzy wśród życiowych napięć i poszukiwań potrafili wędrować życiowym szlakiem świętych, z Eucharystii zaś czerpali siłę do codziennej wierności Bogu.

Eucharystia szkołą jedności 

Na szlaku peregrynacji Jasnogórskiej Ikony jeden z ważnych duchowych owoców stanowi poczucie wielkiej duchowej wspólnoty wiernych. Potrzeba nam go tym bardziej, że na co dzień bywamy nękani przez konflikty społeczne, albo też zmagamy się z własną samotnością. Tak ważne jest, by umieć wznieść się ponad codzienne podziały, spojrzeć w zadumane oczy Częstochowskiej Matki i z ufnością dziecka zawierzyć Jej wszystko, co boli. Ważne jest, by ta więź jedności nie była tylko jednodniowym podniosłym przeżyciem, lecz byśmy umacniali ją w każdej Eucharystii. Chrystus w szkole Wieczernika uczy budowania jedności przez miłość i modlitwę. Mimo iż każdy z Apostołów był odmienną osobowością, Chrystus nie odnosi do grona apostolskiego podziału na liberałów i konserwatystów. Przy zastosowaniu zupełnie innego języka, Ewangelia mówi jednak, iż jeden z tych Apostołów cenił srebrniki wyżej od Jezusa, drugi zaś odważnie poszedł aż na Golgotę.

Ten ewangeliczny styl trzeba nam naśladować przy budowaniu jedności Kościoła. Mówmy językiem Ewangelii błogosławieństw, odróżniajmy dobro od zła, nie raniąc bliźnich. Nie przenośmy jednak na teren naszych świątyń języka ideologów, którzy nie rozumieją, czym jest wiara chrześcijańska. Niechaj styl Wieczernika posunięty do umywania nóg współbraci znajduje swe przedłużenie w szacunku dla każdego człowieka, w postawie wrażliwości i ewangelicznej kultury, której obca jest nienawiść czy pogarda. Nie naśladujmy tych, którzy w bliźnim widzieli przede wszystkim wroga klasowego, lecz pamiętajmy, iż za każdego człowieka Chrystus przelał Swą krew.

Nowym niepokojącym zjawiskiem obserwowanym w dużych zgromadzeniach wiernych uczestniczących w Eucharystii są pojawiające się transparenty informujące o przynależności partyjnej uczestników. Praktykę tę należy uznać za pogańską, gdyż na miejsce kultu oddawanego Bogu wprowadza ona reklamę własnej partii traktowanej jako bożek. Jest to niedopuszczalne nadużycie, którego nie sposób pogodzić z atmosferą autentycznej modlitwy. Podczas jednej z papieskich pielgrzymek do Nikaragui podobny styl praktykowały tamtejsze komunistyczne władze, zakłócając klimat modlitwy transparentami i wznoszonymi okrzykami o charakterze politycznym. W polskiej tradycji kulturowej napisy dopuszczalne we wspólnocie modlitwy mogą mieć jedynie charakter religijny lub organizacyjny. Wprowadzanie do wspólnoty eucharystycznej form dopuszczalnych na politycznym wiecu stanowi wyraz nieznajomości tego, co o istocie Eucharystii pisze Jan Paweł II.

„Zawsze obecna jest w człowieku pokusa – pisze Ojciec Święty – by zredukować Eucharystię do ludzkich wymiarów, podczas gdy w rzeczywistości to on winien otworzyć się na wymiary Tajemnicy” (Mane nobiscum, 14). Niechaj tegoroczny Adwent stanie się dla nas czasem wielkiego duchowego otwarcia. Udręczonemu światu potrzeba jedności Wieczernika i pokoju odnalezionego na szlaku wędrówki do Emaus. Przygotowując nasze serca do spotkania z Chrystusem przychodzącym w tajemnicy Wcielenia, bądźmy zwiastunami pokoju i ewangelicznej nadziei dla tych naszych bliskich, którzy w zmaganiach życiowych czują się samotni, zagubieni, niepotrzebni. Błogosławię Wam wszystkim na codzienne budowanie wspólnoty umacnianej eucharystycznym chlebem pielgrzymów i radością bliskiego spotkania z przychodzącym Chrystusem.

Wasz Pasterz
Arcybiskup Józef


List ten należy odczytać podczas wszystkich Mszy św. w niedzielę 28 listopada 2004 r.